wtorek, 14.08.2018

Spektakle

Scena DużaXXI Olsztyńskie Spotkania Teatralne - 32 OMDLENIA


23.03.2013
sobota
godz. 19:00

Scena w CEiIK-u, ul. Parkowa 1
2:00 /2 antrakty/

Teatr Polonia – Warszawa
Antoni Czechow
32 OMDLENIA


adaptacja i reżyseria:
Andrzej Domalik

scenografia i kostiumy:
Jagna Janicka

światło:
Katarzyna Łuszczyk

występują:
Krystyna Janda
Ignacy Gogolewski
Jerzy Stuhr


W adaptacji wykorzystano utwory Antoniego Czechowa: Niedźwiedź w tłumaczeniu Jerzego Wyszomirskiego, Oświadczyny w tł. Artura Sandauera, Impresario pod kanapą w tł. Jana Brzechwy, Pierwszy amant w tł. Ireny Bajkowskiej.

- Taki teatr chciałoby się oglądać częściej. Aktorzy grają precyzyjnie, ostentacyjnie wyrzekając się tanich, efektownych chwytów. Mówią głośno i wyraźnie. Tekst literacki traktuje się tu z respektem i pokorą, nic nie dodaje, nie dopisuje drugiego dna, nie uwspółcześnia na siłę, idąc raczej na przekór taniej nowoczesności. Nikt się nie rozbiera i nie próbuje szokować. A widzowie siedzą jak zaczarowani.
„32 omdlenia” to kolaż Czechowowskich humoresek /…/. Te żarty sceniczne – jak określał je sam Czechow – znakomicie korespondują z melancholijną, ale też z ironiczną naturą i skłonnościami Czechowa do komedii. Zanim powstały jego największe dramaty, mistrz „realizmu spraw najprostszych” pisywał bowiem do humorystycznych pisemek moskiewskich /…/. A jednak z dużej liczby tych błahostek mających tylko śmieszyć, wyrósł Czechow dojrzały, autor opowiadań – scenek, potem dramatów, które zresztą też przypisywał do komediowego nurtu. Pod płaszczem żartu ukrywał ludzkie ułomności, niespełnione ambicje, miłosne nieszczęścia i niezgodę na świat /…/.
Niedźwiedź i Oświadczyny to dwie historie miłosne ze wspólnym mianownikiem – propozycją małżeńską /…/; w Pierwszym amancie i w Impresario pod kanapą Czechow podgląda aktorów w garderobie, kpiąc z ich próżności.
Lepszego materiału dla aktorskiego popisu Janda, Gogolewski i Stuhr wybrać nie mogli. Błyskawicznie i bez zarzutów grają kolejnych bohaterów. Janda jako Popowa to trochę histeryczka, trochę dumna i stanowcza baba /…/; jej Natalia jest za to bezpośrednia i kłótliwa, za to Dolska to nabzdyczona celebrytka i kokietka /…/. Smirnow Stuhra panoszy się na scenie i rządzi akcją, raz ma wdzięk odrobinę rubasznego uwodziciela, innym razem niepoprawnego kochanka – romantyka. W roli Czubkowa bywa kłótliwy i nieustępliwy, ale do oświadczyn zabiera się jak pies do jeża. Jego Podżarow to karykatura chwilami gorzkiego, ale też użalającego się nad sobą aktora kabotyna. Wreszcie Ignacy Gogolewski – potrafi nadać znaczenie najdrobniejszemu machnięciu ręką, albo rzuconemu jakby ukradkiem zdaniu /…/.
Scenografia to trzy krzesła, karafka i wieszak na ubrania; jedynie światła śledzą postaci na pustej, ciemnej scenie. Temperament i charyzma aktorów nie potrzebują podparcia w dekoracji. Wykonawcy bawią się ludzkimi charakterami, próbują odświeżać stare konwencje, by na koniec uderzyć między oczy i postawić gorzką diagnozę życia teatralnego, które charakteryzuje intelektualna i artystyczna zapaść.
Agnieszka Michalak, „Dziennik. Gazeta Prawna” 2011

- Występ w spektaklu złożonym z wyimków – pisze Joanna Derkaczew – to przywilej gwiazd, które nie muszą się już z nikim ścigać, ani udowadniać, że mają artystyczne ambicje. Zamiast poszukiwać nowych form, mogą sprawić trochę przyjemności sobie i widzom. Korzystały z tego chętnie aktorskie legendy, jak Helena Modrzejewska czy Sarah Bernhard /…/. Chodziło o akrobatyczny popis mistrzowskiego warsztatu.
W 32 Omdleniach Jerzy Stuhr pozwala sobie na luksus staroświeckiego gwiazdorstwa. Wciela się to w porywczego grubianina, to w rachityczną ofermę, to znów w człowieka dojrzałego, mającego dystans do swoich dokonań i słabości /…/. Gdy w Niedźwiedziu wyzywa Krystynę Jandę na pojedynek, by zaraz odkryć w sobie miłość do niej, widownia na przemian dusi się ze śmiechu i płaczu. Apopleksja w jego wykonaniu jest akrobacją na powiekę, łydkę i lewy łokieć /…/. Wygłaszając w Historii zakulisowej monolog aktora prowincjonalnego, komedianta z wyboru, nie jest już cyrkowcem, ale partnerem do rozmowy. Tworzy atmosferę zwierzenia, spotkania. Upomina się o prawo do wygłupu. Tekstem Czechowa przyznaje, że popis na scenie sprawia mu autentyczną satysfakcję.
W trzech jednoaktówkach nie pojawia się na scenie niemal żaden rekwizyt, a jednak widowisko jest gęste, intensywne, bezpretensjonalne /…/.
„Gazeta Wyborcza” 2011


Galerie zdjęć ze spektaklu


Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013 oraz Budżetu Państwa.